Patrzę na zdjęcia pienistych fal w słońcu biegnących do brzegu...
Przypominam sobie szum morza.
Przypominam sobie chłodny wiatr podczas schodzenia z tatrzańskich szczytów...
Chwile wolności, radości...
Tak bardzo chciałabym wyjechać do Szwajcarii do dziecka.
Tak bardzo chciałabym jak co roku pochodzić po Tatrach.
Wiem, że nie mogę, że jestem potrzebna tu, w domu, i chcę tu być. Wiem, że nie mam prawa tęsknić, marzyć.
Dochodzę do wniosku, że jestem zła, skoro cierpię za górami, nie powinnam mieć nawet takich myśli.
Nie działa zasada " pomyślę o tym jutro". Nie działa jazda na rowerze, próba kupna nowego roweru, bo mam kasę,skoro nie wyjeżdżam. Jestem rozdarta ja, która chcę troszczyć się pomagać i ja egoistka marząca o kochanych Tatrach. Ja tęskniąca za podróżami i ja opiekunką pokonywana przez lęk . Tak, wreszcie to nazwałam, jestem zła, jestem egoistką.