sobota, 27 lutego 2021

Protest mediów

 

Teraz bardzej boli ograniczanie, gdy się zaznało wolności. W latach 80. byliśmy przyzwyczajeni do cenzury, buntowalismy się, walczyliśmy, ale normalny świat znaliśmy z filmów, wyjazdów zagranicznych, jeśli otrzymało się paszport i wizę. Walczyliśmy o marzenie. Teraz nie możemy stracić  tego.. Taka zwykła rzecz poranna prasówka w internecie, stała się rytuałem. Dziś odcięci od informacji, nie umiemy żyć. Cisza w necie, cisza w tv. Na FB można z kimś pogadać, wyrazić opinię.To pierwszy odruch, ale Tu też dziś w ramach protestu powinniśmy milczeć.
Czy dojdziemy do modelu węgierskiego. Własnie, w lutym 2021 r.pada ostatnia wolna stacja radiowa w Budapeszcie. Co wiedzą Wegrzy o świecie, o własnej rzeczywistości? Tylko to, co zechcą pisać oficjalne media. Tam już się to dzieje. Nie dopuśćmy, by wolność słowa, by dostęp do różnych informacji, mediów stał się fikcją! 

czwartek, 7 stycznia 2021

Zatwierdzenie prezydenta w USA

 Czy to upadek demokracji w USA? Mam nadzieję, że nie.

Kochani uczniowie , dlatego czytamy różne teksty, często nudne dla Was , dlatego szukamy w necie informacji, dlatego zmuszam do samodzielnego myślenia, abyście umieli krytycznie myśleć, mieć swoje zdanie, selekcjonować informacje, ba też fake newsy, abyście nie dali się manipulować i kierowali mądrością. Bardzo łatwo popaść  w populizm, bo bywa wygodny. Wierzę w Was!

środa, 23 grudnia 2020

Wigilia w cieniu covida i kwarantanna w żłobku

 

Znalazałam zdjęcie sprzed lat. Choinka, kilkuletnia dziewczynka na rękach taty. Wszyscy szczerze uśmiechnięci. To zdjęcie, przypomina mi chwile błogiej beztroski, poczucia bezpieczeństwa. Do takich chwil tak tęsknę. 

 Wigila rok 2020 .Pandemia covid-19

 W żłobku kwarantanna. Dzieci nie przyjdą na wigilię. Boję się, aby mały nie zaraził się i tak całkiem egoistycznie jest mi smutno, bo to pierwsza gwiazdka bez nich. Spełniły się moje  czarne szczenariusze i odżyła trauma z dzieciństwa. Zawsze bałam się świąt, bałam się, że coś wydarzy się, dlatego cieszyłam się umiarkowanie, tak aby nie zapeszyć. Przed świętami zachorował tata na raka, potem mama, potem babcia. Ten wspaniały czas od dziecka kojarzył mi się z lękiem.

 Zapomniałam się w tym roku, za bardzo szykowałam się, za bardzo... Teraz boję się o dzieci, że zachorują równocześnie , że nie dadzą sobie rady, zastanawiam się, czy pozwolą sobie pomóc i jest mi smutno, i jak zawsze nie mogę smutkiem dzielić się. Nie chcę , aby mąż i córka odczuli, że coś jest nie tak, muszę sprawić, aby byli radośni mimo wszystko. Syn z żoną i dzieckiem uwięzieni w domu też powinni być pozytywnie nastawieni. Zawsze tak robiłam, zawsze troszczylam się o innych.Tak muszę, wiem, ale nie mam już siły! Wyżaliłabym się komuś, wysmuciła, opowiedziałabym o  lękach, ale wiem, że nie mogę! Nie będę przed radosnymi świętami obciążać nikogo swoimi problemami. Nie będę…

 

 

niedziela, 15 listopada 2020

Dzień niepodległości 2020

 Miałam sen

Był sobie naród,który w przeszłości dużo przecierpiał .
Pewnego dnia wszystko zmieniło się. Ludzie byli wolni i szczęśliwi.

Odtąd, co roku był to dzień radości. Organizowano pochody, festyny, tańce zabawy. Na czele tych zabaw stały  Mądrość, Tolerancja, Empatia. Bawili się wszyscy, wysocy i niscy, starzy i młodzi, zwolennicy zmian i przeciwnicy, dzieci i dorośli, etc.,etc. ...

Miałam sen .
Ludzie byli wolni i szczęśliwi.
Świętowali dzień, który zmienił ich życie. Świętowali każdy dzień wolności. Wspólnie rozmawiali,pracowali, uczyli się. Rozwiązywali problemy, bo takowe są w każdym kraju. Mieli różne zdania, różne pomysły, wyznawali różne wartości, bo przecież byli różni.
***

11 listopada 2020.Marsz Niepodległości organizowany przez narodowców. Płoną race, płonie mieszkanie, "trwa bitwa".

Pewien minister dziękuje młodym patriotom- to nie sen !
Mistrz Gombrowicz nie wpadłby na taki pomysł.

 



 

czwartek, 5 listopada 2020

Jestem dumna z młodzieży

Jestem dumna z młodzieży. Nauczyliśmy młodych jednak myśleć, wybierać, mieć swoje zdanie. Konsupcjonizm okazał się pozorem. Wychodzą na ulice, protestują mimo zagrożenia. Protestują w imię wolności, demokracji, nie chcą stracić świata, w którym urodzili się i wychowali.

Jednak nauczyliśmy młodych dyskutować, bronić swego zdania, nauczyliśmy poczucia wolności, mimo coraz bardziej "kreatywnych" programów nauczania. Nieistotne jakie mają poglądy, bo mają różne, ważne, że nie są obojętni. Od wielu lat obserwuję moich byłych uczniów, jak mądrze wypowiadają się w social mediach na różne tematy.

Teraz już nie chodzi tylko o prawo do wyboru aborcji, ale o wolność, o prawa nas wszystkich.

Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, co czuje matka, która dowiaduje się, że jej dziecko na wady niepozwalające przeżyć? Nie wyobrażam sobie ogromu jej cierpienia. To ona decyduje o dziecku o sobie, I tak każda decyzja oznacza traumę, ból. Każda decyzja jest heroiczną, więc w ogóle nie powinna podlegać dyskusji. Rodzicom w takiej sytuacji potrzebne wsparcie psychologa, nie zakazy i nakazy. 

Protesty skończą się… Czy coś zmienią? Jestem sceptyczna, zwłaszcza jak słucham wypowiedzie ministra edukacji. Czy wrócimy do normalności? Nie tylko tej bezcovidowej, ale normalności społeczno-politycznej? 

poniedziałek, 2 listopada 2020

Życie z w czasie koronowirusa

 

 Lipiec. Środek lata. Powinnam być w Tatrach.Tak wystraszyłam się wzrostu zachorowań w regionie, tłumów na szlakach. Podjęłam decyzję racjonalną w trosce o rodzinę, aby nic im nie przywlec. Jednak tęsknię za górami, owa tęsknota boli. Patrzę na fotki ukochanych miejsc, wspominam wysiłek na górskich szlakach. To są tylko wspomnienia, tak bardzo chciałabym tam być... Może później w jakiś wrześniowy weekend, gdy będę miała wolne, może... ? Brakuje mi powiewu wiatru i zachodzącego słońca podczas schodzenia z gór, brakuje mi  gór.

Znów ponad 1000 zakażeń w regionie małopolskim. Wiem, że zrobiłam dobrze, ale mimo to tęsknię...

Zamknęli nas w domu. Wtedy była znikoma ilość zakażeń w porównaniu z październikiem Zdawaliśmy sobie sprawę, że wirus szybko nie odpuści, ale gdzieś w podświadomości mieliśmy nadzieję, że będzie dobrze. Balisny się i tęskniliśmy do bliskich, do znajomych, do pracy, szkoły. Chcieliśmy pójść do lasu, pobiegać po parku, pochodzić po galerii, obejrzeć spektakl..., tęskniliśmy do normalności. Święta bez bliskich, praca w domu. Normalność nie wróciła, ale odzyskaliśmy trochę wolności. Zaczęliśmy się przyzwyczajać, wypierać zagrożenie, zapominać, że wyjście do sklepu było wyprawą. Dwa miesiące w domu zrodziło lęki. Chcę żyć normalnie, ale bezpiecznie czuję się w domu. Wychodzę, zaczynam powoli normalnie funkcjonować, choć organizm czasem krzyczy : „nie!” Początkowo unikam ludzi, z dzieckiem nie idę do parku, tylko szukam pustych miejsc. Z czasem otworzyli place zabaw, zaczęliśmy być tam codziennie. 

Pierwsze raz jadę na rowerze, wydaje mi się, że nie mam siły, że za daleko, szukam pretekstu, aby wrócić .Potem jest już dobrze, robię  20 km dziennie .

Październik.

Wrócilismy do pracy. Cieszę się z normalnych lekcji, rozmów z koleżankami i uczniami. Jednak jestem inna, nie "czepiam się" tak o szczegóły, odpuszczam. Tylko jak poradzić sobie z przeładowanym programem? Próbuję nauczyć myślenia, do matury zdążą wykuć wszystko.

Czy jest normalnie ? Nie! Rozmawiamy, cieszymy się, pracujemy ,ale w tle widzimy coronowirusa. Wypieramy zagrożenie, aby toczyć zwyczajne życie, ale wciąż myślimy o bliskich i znajomych. Potwierdzonych założeń jest coraz więcej .Wszystko wymyka się spod kontroli. MEN nie chce nauczania zdalnego. Ja też nie tęsknię do tej formy, ale uważam, że ograniczyłoby to kontakty, zmniejszyło tłok w komunikacji miejskiej. Ochronilibyśmy w ten sposób wielu ludzi. Przeciez tak naprawdę nie wiem, czy ja nie jestem nosicielem, czy uczniowie nie przechodzą choroby bezobjawowo? Logika mówi, że przynajmniej ta grupa siłą rzeczy miałaby mniej kontaktów. Z drugiej strony tak bardzo chcę być w klasie z uczniami, "walczyć", aby uczyli się, rozmawiać o ich problemach i o blachostkach. Tak chcę coś zaplanować i wiedzieć, że będę mogła to realizować. Boję się!

Chciałbym mieć przy sobie najbliższych, abyśmy   w razie czego nie byli rozdzieleni, abym mogła im pomóc, abym wiedziała, co się dzieje. Tak boję się, że znów widzieć się będziemy tylko przez Skype'a. Teraz lęk jest większy. Boję się rozdzielenia, samotności, bezradności.

Jesiennieje świat. A my nie zauważamy już tego. Przez chwilę zauroczy widok czewieniejącego klonu, konik z kasztanów zrobiony przez dziecko. Potem wraca rzeczywistość covidowa i poczucie bezradności. Mam  wrażenie , że przyszłość zależy od szczęścia. Może nie zachorujemy, a jeśli to może lekko, może przetrwamy? Jak żyć normalnie, gdy najpiękniejszy sen, przerywają informacje o kolejnych chorych, o zmarłych? 

Jednak nauczanie zdalne. Dobra decyzja. Ale... minął miesiąc, poznałam nowe klasy, mam naprawdę super klasy pierwsze w tym roku. Zawiązała się między nami jakaś nić porozumienia, jakaś "chemia" mimo pierwszych uwag i jedynek. Teraz znów będziemy się widywać tylko przez ekran. Wiem, że tak trzeba, ale tak bardzo lubię uczyć, być z młodzieżą , z ich problemami, postrzeganiem rzeczywistości. Lubię te zwykle problemy, zmęczenie i euforię, wkurzanie się.

Zapomnieli o podstawówkach. Przeciez starsze dzieci mogą same zostać w domu. Rodzice nie muszą brać zwolnienia. Mam wrażenie, że władza działa po omacku. Może warto było wcześniej zamknąć szkoły, albo pozwolić działać dyrektorom? W miastach odrazu zrobiłoby się luźniej w komunikacji? Może parę istnień uratowalibyśmy ?

 Znów przypomina mi się „Dżuma” A.Camus. Dziś mamy "dżumę" ogólnoświatową .Bohaterowie Camus mogli uciec, wystarczyło wydostać się poza granice Oranu. Nie robili tego, ale mieli świadomość, że gdzieś istnieje bezpieczny świat, że bliscy, którzy tam zostali są bezpieczni. My nie mamy, gdzie uciec! Camus twierdził, że aby zmierzyć się z absurdem egzystencji, że złem, totalitaryzmem, z epidemią, trzeba "robić swoje", nie zgadzać się na zło. Nam też tylko to zostało. Pozostał heroizm walczących bezpośrednio z chorobą, heroizm nas wszystkich zmagających się z lękiem, poczuciem braku możliwości planowania przyszłości, Dżuma w powieści Camus, a bardziej w adaptacji filmowej powieści, stała sie pretekstem dla antydemokratycznych posunięć władzy. Pod pretekstem Covida też mozna zrobić wszytko. Mądrzy, uczciwi rządzący, bedą działać w imię dobra ludzi, inni wykorzystają coronowirusa dla swoich celów. 

 


Listopad 2020

sobota, 8 sierpnia 2020

Nienawiść w social mediach

 Ostatnio w social mediach każdy temat oprócz rzeczowych komentarzy potrafi wywołać falę nienawiści. Gdy poznaję kogoś, nie zastanawiam się kim on jest, czy wierzy w Boga i jakiego, jaki ma światopogląd? Jeśli jest fajnym, dobrym człowiekiem ,jest ok. Oczywiście, nie zgadzam się ze wszystkim, nie akceptuję przemocy, głupoty i hejtu, ale takie zachowania pojawiają się we wszelakich środowiskach.Tak już jest nie jesteśmy idealni. Może za nim zaczniemy opluwać, pisać głupoty,nie generalizujny.Popadamy bez zastanowienia w stereotypy typu głupia blondynka, wredny rudy. Wystarczy chwila zastanowienia i zauważenie drugiego człowieka a nie wroga.

Polecam wiersz W.Szymborskiej    "Nienawiść"

Spójrzcie, jak wciąż sprawna,
Jak dobrze się trzyma
w naszym stuleciu nienawiść.
Jak lekko bierze wysokie przeszkody.
Jakie to łatwe dla niej - skoczyć, dopaść.

Nie jest jak inne uczucia.
Starsza i młodsza od nich równocześnie.
Sama rodzi przyczyny, które ją budzą do życia.
Jeśli zasypia, to nigdy snem wiecznym.

Religia nie religia -
byle przyklęknąć na starcie.
Ojczyzna nie ojczyzna -
byle się zerwać do biegu.
Niezła i sprawiedliwość na początek.
Potem już pędzi sama.
Nienawiść. Nienawiść.
Twarz jej wykrzywia grymas
ekstazy miłosnej.

Ach, te inne uczucia -
cherlawe i ślamazarne.
Od kiedy to braterstwo
może liczyć na tłumy?
Współczucie czy kiedykolwiek
pierwsze dobiło do mety?
Porywa tylko ona, która swoje wie.

Zdolna, pojętna, bardzo pracowita.
Czy trzeba mówić ile ułożyła pieśni.
Ile stronic historii ponumerowała.
Ila dywanów z ludzi porozpościerała
na ilu placach, stadionach.

Nie okłamujmy się:
potrafi tworzyć piętno.
Wspaniałe są jej łuny czarną nocą.
Świetne kłęby wybuchów o różanym świcie.
Trudno odmówić patosu ruinom
i rubasznego humoru
krzepko sterczącej nad nimi kolumnie.

Jest mistrzynią kontrastu
między łoskotem a ciszą,
między czerwoną krwią a białym śniegiem.
A nade wszystko nigdy jej nie nudzi
motyw schludnego oprawcy
nad splugawioną ofiarą.

Do nowych zadań w każdej chwili gotowa.
Jeżeli musi poczekać, poczeka.
Mówią, że ślepa. Ślepa?
Ma bystre oczy snajpera
i śmiało patrzy w przyszłość
- ona jedna.