czwartek, 28 marca 2019

Boję się



Boję się
Przeżyłam tyle szczęśliwych dni , to powinno wystarczyć, nieistotne, co przyniesie jutro. Powinnam umieć godzić się ze wszystkim, przyjąć los.
Od zawsze boję się chorób, boję się o bliskich. Straciłam rodziców, widziałam jak chorowali na raka, widziałam śmierć, boję się, często bez powodu. Wiem o tym. Teraz moje dziecko ma dziwne objawy gastryczne, czekają go badania… Czy możliwe, że to drobnostka? Czy możliwe, że życie będzie toczyć się dalej wokół jego studiów, dziewczyny, planów na przyszłość? Czy… Pragnę tak bardzo tylko spokoju, tylko szarej codzienności, zwykłych przyziemnych problemów…
Boję się okresu świąt. Rodzice zachorowali przed świętami, potem zawsze wszystko było na niby. Nieprawdziwe normalne życie, które starałam się zorganizować, najpierw, aby ulżyć cierpienie mamy, potem babci, gdy mama zachorowała. Tak żyliśmy normalnie… Rozmawialiśmy
o normalnych sprawach…Prosiłam tatę o pomoc w matematyce, choć on naukowiec, chemik
w chorobie nie umiał zrobić prostego zadania. Czy wiedział o tym? Czy tez udawał prze de mną, tak jaj ja udawałam, że potrzebuję pomocy? Organizowałam święta, gdy mama była w szpitalu, by babci było łatwiej, by było normalnie.  Ta normalność, zwykłość i spokój – stały się moim marzeniem, największym szczęściem.
A jeśli jest chory? Muszę być silna, to znaczy kolejny raz udawać silną, pomóc Mu i innym zmagać się z chorobą. Przeżyłam tyle szczęśliwych chwil – to powinno mi wystarczyć. Muszę godzić się
ze wszystkim, nie czuć, nie bać się…
Marzę o spokoju, o zwyczajności…

środa, 27 marca 2019


4 czerwca 1989. moja córka miała pół roku. Puszczałam jej kiepsko nagrane piosenki Jacka Kaczmarskiego, Gintrowskiego,  piosenkę o Janku Wiśniewskim. Nie mogłam wtedy wiedzieć,
że trzynaście lat później słowa tej piosenki będą w jej podręczniku do języka polskiego
w gimnazjum. Nie mogłam tego wiedzieć, chyba nie wierzyłam, że coś się na trwałe zmieni, choć bardzo wierzyć chciałam. Słuchałyśmy,  więc tych niezwykłych kołysanek. W pawlaczu, w schowku na korytarzu w różnych innych miejscach trzymałam gazetki podziemne, wiersze Barańczaka, „Zniewolony Umysł”, podręcznik historii i parę innych tytułów, które niedawno musiała przeczytać  przed maturą. Pisałam pamiętniki, zapiski naszych nadziei, lęków i rozczarowań. Chciałam,
by w przyszłości poznała prawdziwą historię, by wiedziała jak przebiegało powstanie  warszawskie,
że pradziadek zginął w Katyniu, a  babcia dzieciństwo spędziła na Syberii…
4 czerwca świat się odmienił. Pierwszy raz głosowałam. Potem… bardzo bałam się, cieszyłam się, ale bałam się, że znów, mimo umowy, okrągłego stołu, wszystko wróci do „normy”. Mój mąż grał
 z kolegami w karty, jakby nic się nie stało, sąsiadka mówiła tylko o kolejce po pralki. Nie mogłam tego znieść! Cóż z tego, że też nie miałam pralki, a „niebieskie” mleko zdobywał mi kolega? Byłam szczęśliwa!  Jeździłyśmy, więc z Kasią na Starówkę. Tam czułam atmosferę wolności.
Moje dokumenty historii jeszcze długo trzymałam w ukryciu.
Dziś…dziś płytę Kaczmarskiego kupiłam w EMPIKU. „ Inny Świat” –Herlinga –Grudzińskiego jest lekturą. Dla moich uczniów Solidarność jest taką samą odległą historią , jak Powstanie Warszawskie.  Politycy kłócą się, a niektórzy chyba nie pamiętają czasów młodości i tęsknią za komunizmem.
 Ale na tym polega wolność. O to walczyliśmy, o tym marzyliśmy.
                                                                                                                2012

CARPE DIEM



Carpe diem…
Ciesz się chwilą, bo w następnej może świat się zawalić,
Ciesz się chwilą, póki jest szczęśliwą, nim .
nie stanie się tylko tęsknotą, wspomnieniem,
ciesz się chwilą, bo w zwyczajności jest szczęście.

Imigranci


Piszę tu o różnych sprawach. Czasami mam duszę poetki, innym razem analizuję nasz świat.
Dręczą mnie złość, nienawiść ogarniające ludzkość. Wiem, a raczej mam nadzieję, że Ci, którzy chcą zrobić coś dobrego stanowią większość, Jednak zło zawsze jest dotkliwe, widoczne, podziwiane, medialne.
Borykamy się w Europie z problemem imigrantów z Syrii. Nie wiem, jak dobrze rozwiązać ten problem. Potrzebne są  tu wspólne działania, które zapewnią bezpieczeństwo i godne życie uciekinierom i nie spowodują chaosu, problemów ekonomiczno społecznych w poszczególnych krajach. Ale, nie o tym chcę pisać. Przeraża mnie brak zrozumienia dla ludzi , którzy muszą zostawiać wszystko, uciekać do obcej kultury, narażać życie. „Gwałcą nasze kobiety”, „ zależy im tylko na zasiłkach”, „to młodzi mężczyźni, pewnie terroryści”. Nie twierdzę, ,że to nieprawda, ale  w każdej społeczności znajdziemy kanalie, przestępców. O nich zawsze słychać, bo ich działania są złe, szkodzą innym… Terroryści?  I tak przedostaną się  do Europy. To fanatycy zdolni do wszystkiego. Boimy się, ponieważ czujemy się bezradni. Nie umiemy zapobiec kolejnym atakom. Państwo Islamskie nie atakuje z powodu imigrantów. W wojnę w Syrii zaangażowane są państwa europejskie i Stany Zjednoczone, które wspierają obie strony konfliktu.   
 Myślę o tysiącach ludzi, którym udało się przeżyć podróż do Europy, którzy ratują życie swoich rodzin, skazując się na niepewność, głód, poniżenie, którzy nie  wiedzą, co ich spotka, czy trafią na pomoc wolontariatu, czy będą mieli ,co jeść, czy niemowlęta przeżyją ciężkie warunki. Wojna domowa w Syrii spowodowała, że życie w tym kraju stało się niemożliwe, ze względu bezpieczeństwa i ze względów  ekonomicznych. Uciekają ludzie , którzy mieli dobra pozycję zawodową : lekarze, muzycy, naukowcy, jak i ludzie biedni, którzy zostali bez środków do życia… Wszystkich łączy obawa o życie, brak nadziei…. Zostawiają rodziny…domy, o ile jeszcze nie zostały zbombardowane… Zostawiają miejsce, w którym żyli ich przodkowie.
Skąd taki rasizm w wielu krajach, nie tylko w Polsce? Sądzę, że ze strachu i braku wiedzy. Wielu ludzi pomaga uchodźcom, zgłasza się do wolontariatu, ale wielu po prostu boi się... i powtarza bez zastanowienia slogany. Zamachy  terrorystyczne, incydenty świadczące o przemocy wywołują zrozumiały lęk. Powtarzane informacje z mediów o gwałtach, przemocy ze strony Muzułmanów stają się zapalnikiem nienawiści. Ludzie „nakręcają się”, nie zastanawiają się nad kontekstem, wiedzą tylko, że należy bać się, nienawidzić i pozbyć się z kraju, ponieważ są tylko źródłem zagrożenia.
Dlaczego tak mało wiemy o tych ludziach. Znamy kilka historii, przerażające relacje o łodziach , które cudem dopłynęły do brzegów Europy, ale tak naprawdę, wciąż nie zdajemy sobie sprawy, dlaczego decydują się na los uciekiniera? To nie jest emigracja ekonomiczna z wyboru, po to aby polepszyć sobie życie  to- desperacja, brak wyjścia, walka o przeżycie jakże często  kończąca śmiercią, podczas „podróży” do wolności. Czyż muszą ludzie zwykli odpowiadać za fanatyków przepełnionych nienawiścią , zmanipulowanych przez ideologię śmierci? I cóż z tego, że w grupie uciekinierów może znaleźć się „misjonarz” terroryzmu? I tak przekroczyłby granice? Ilu z wykonawców i organizatorów ataków wychowało się w Europie w katolickich rodzinach? Terroryzm działa jak sekta. Manipuluje umysłami wrażliwych ludzi. Tacy neofici są najgroźniejsi, ponieważ wierzą w to, co robią, nie zależy im na pieniądzach, gotowi są oddać życie.
                                                                                                              2016 r.

niedziela, 24 marca 2019

Rozważania filozoficzne przy mopie


Po wielu latach odkryłam, a właściwie uświadomiłam sobie, czym różnię się od swego faceta, skąd biorą się nasze konflikty, moje strategie, aby przeforsować swoje zdanie.
Zwykły mop ujawnił prostą rzecz. Ja, jestem używając modnego dziś słowa kreatywna, lubię zmiany, wciąż coś tworzę. Kiedyś, jeszcze w czasach, gdy byłam singelką, co miesiąc potrafiłam przestawiać meble, gdy napotykam trudności, staram się im zaradzić, zrobić cokolwiek, ale działać. Problemy bywają różne: te życiowe, istotne, mające wpływ na naszą przyszłość i te „ mopowe”. Muszę tu wspomnieć, aby wyjaśnić sytuację, że mieszkanie nasze jest nieduże, zwłaszcza w kuchni łazience brakuje miejsca na wszystko, dlatego nasz mop jest niekompletny, nie mamy kubła, z urządzeniem do wyciskania, tylko sam kij i frędzle.
Któregoś dnia, podczas prozaicznej czynności-prania frędzli od mopa, powiedziałam do mej drugiej, jakże różnej połowy: „Gdybyś wymyślił, gdzie trzymać wiadro, kupiłbym wreszcie porządny,wygodny mop”. Odpowiedź usłyszałam natychmiast:, „Co ja mogę zrobić?”. I tak wygląda nasze życie. Ja zawsze czegoś chcę, do czegoś dążę… Próbuję coś zmieniać, wymuszam decyzje, ale wymaga to ode mnie, dyplomacji, taktu i takiego kierowania sprawą, aby to ON- facet zaproponował mi, zmianę, o której myślę. Bo Jemu jest dobrze tu i teraz. Po co, coś zmieniać, jeśli jest dobrze? Po co coś zmieniać, jeśli to jest trudne, jeśli nie mam na coś wpływu


Wolność


W górach czuję się wolna..
Mam wpływ na to, gdzie idę
Muszę pokonać tylko siebie

W górach jestem wolna...
Zaczarowana, zamęczona, zaszczęśliwa
pokonuję kolejne stopnie... coraz wyżej, wyżej, wyżej....i 
wiem, że  poradzę sobie ze wszystkim
naprawię trochę   świat...
wiem, że dam radę...
bo w górach jestem wolna.

Niedosyt



Gdy jestem w górach, zawsze żałuję, że nie poszłam dalej, wyżej...
Gdy uczyłam się, wydawało mi się, że mogłabym więcej, lepiej....
uczniów -mogłabym lepiej nauczyć...
Zawsze czuję niedosyt !