Szczęście to padający śnieg w sylwestra, migające światełka na
ulicach miasta...
Radość to oświetlone mosty na Odrze, spacer zaśnieżoną Starówką
Wrocławia...
Szczęście , to podróż tramwajem, zakupy w supermarkecie, piosenki
Kaczmarskiego, ośnieżone drzewa w parku, ciepła herbata w domu, dzieci
krzątające się po mieszkaniu...
Każdy uśmiech, każdy mały smutek, spojrzenie bliskiej osoby, i
praca, praca, praca...
Ciekawy film, książka Tokarczuk, wiersze Szymborskiej, spacer z
psem....
Szczęście to zwykły Sylwester w domu. Byłam sama z dziećmi. Nie
zdążylismy nic przyszykować! Tak wyszło.To był jeden z najfajniejszych
Sylwestrów w moim życiu. Okazuje się, że nie potrzebna jest ta cała pompa,
szampan, żarcie, aby zaistniał nastrój! Oglądaliśmy program w telewizji,
relacje z Sylwestra na całym świecie, śledziliśmy sylwester w Internecie - we
wszystkich większych miastach Globu. Dobrze, że mamy dwa komputery. Zdziwiłam
się, że tyle ludzi tuż przed dwunastą, śle jeszcze życzenia, komunikuje się
przez Net.
Taki niezwykły Sylwester spędziłam kiedyś w schronisku w górach,
gdzieś w Zwardoniu. Dwadzieścia stopni mrozu, śnieg, po trochu szampana w
metalowych kubeczkach, dobra muzyka do tańca. Wyszukane stroje - grube swetry,
spodnie i trapery... Bawilibyśmy się do białego rana, gdyby nie wyłączyli
światła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz