Dawno nie pisałam mój pamiętniku.
Czy już nic nie dostrzegam, nie czuję?
Nie! Nie mam czasu na rozmowy z
sobą, na refleksje o tym ,co mnie bulwersuje i fascynuje.
Wpadłam w nałóg pracy. Gdy
pracuję jestem szczęśliwa, nawet jak padam ze zmęczenia, gdy pracuję uciekam od
tego, co zabiera radość, spokój… Poświęcam się całym swoim jestestwem, angażuję
każdą myśl…
Czego chcę?
Tylko codzienności! Ta nudna
zwykłość jest tym, co daje poczucie bezpieczeństwa… Mogłaby trwać i trwać… o
tym marzę, aby powtarzały się zwykłe dnie, że zwykłymi problemami i radościami:
co kupić na obiad, kto wyniesie śmieci, jaki kolor sweterka wybrać, kiedy znajdę czas na
książkę, jak dzieciom idzie nauka, et cetera, et cetera.
Boję, że stracę ową zwykłość,
nudę! Chciałabym tylko wiedzieć, że jutro, pojutrze, za miesiąc, dwa, będę się
złościć, że nie odkurzone, cieszyć, że świeci słońce, pada śnieg…
Dlatego modlę się do
codzienności! Nie odchodź! trwaj!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz