sobota, 4 maja 2019

Modlitwa do codzienności




Dawno nie pisałam mój pamiętniku. Czy już nic nie dostrzegam, nie czuję?
Nie! Nie mam czasu na rozmowy z sobą, na refleksje o tym ,co mnie bulwersuje i fascynuje.
Wpadłam w nałóg pracy. Gdy pracuję jestem szczęśliwa, nawet jak padam ze zmęczenia, gdy pracuję uciekam od tego, co zabiera radość, spokój… Poświęcam się całym swoim jestestwem, angażuję każdą myśl…

Czego chcę?
Tylko codzienności! Ta nudna zwykłość jest tym, co daje poczucie bezpieczeństwa… Mogłaby trwać i trwać… o tym marzę, aby powtarzały się zwykłe dnie, że zwykłymi problemami i radościami: co kupić na obiad, kto wyniesie śmieci, jaki kolor  sweterka wybrać, kiedy znajdę czas na książkę, jak dzieciom idzie nauka, et cetera, et cetera.

Boję, że stracę ową zwykłość, nudę! Chciałabym tylko wiedzieć, że jutro, pojutrze, za miesiąc, dwa, będę się złościć, że nie odkurzone, cieszyć, że świeci słońce, pada śnieg…

Dlatego modlę się do codzienności! Nie odchodź! trwaj!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz