Pierwsza historia „Czytanie ze ścian". Podróż
metrem, rozważanie o ludziach, o nas, o tym, że gramy zawsze, że gramy jadąc
tramwajem. Nasza postawa to gra dla widzów współpodróżnikow, gombrowiczowska
forma inaczej. Podróż metrem i pzrypadkowo przeczytany wiersz na ścianie, który
poruszył autora i stał się duszą dalszej opowieści. Poezja musi pzrecież dotrzeć
do nas, poeta musi trafić na moment współodczuwania .Ów niepodpisany wiersz
zaczarował autora. Zaczął szukać wiadomości o autorce. To było jeszcze przed
internetem.Takowe poszukiwania wymagały żmudnego szperania w bibliotekach. W
ten sposób dowiedzieliśmy się
o czeskiej poetce,która późno debiutowała, o jej emigracji, samobójstwie męża,
przesłuchaniach. Zwykła urokliwa opowieść o spotkaniu z literaturą i
nieprzeciętną osobą... Zachęca do poznania następnych…, o których
opowiem później.
Spotkania z lieraturą są chwilą zatrzymania, zadumania, bycia z sobą, chwilą ciszy i spokoju. Zapominam o świecie, o lękach, konflikcie Rosji z Ukrainą, wszelkich nowych "lex" wymyślanych przez rząd, wizji omikrona w Polsce i braku działań władzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz