czwartek, 21 maja 2020

nauczanie zdalne na wesoło

Nauczanie zdalne.Poszukiwanie prac uczniów.Gdzie mogą być?
Na clasroomie,na mailu, w Librusie , na messengerze ....jeszcze trzeba zabawić się w detektywa i zidentyfikować adresy mailowe typu: "cwaniaczek" bez żadnego podpisu. Praca jest ,owszem,ale czyja?
To nie koniec pracy śledczej. Zdjęcie pracy w zeszycie, podpisana praca w wiadomości. Niby wszytko w porządku, ale jest tak charakterystyczna, że jestem pewna, że czytałam ją, ale autor był inny. Zresztą powinno się wprowadzić prawa autorskie dla uczniów, aby autentyczni twórcy prac otrzymywali za to wynagrodzenie.

niedziela, 12 kwietnia 2020

będzie dobrze


Czy sztuka w czasach pandemii może dać nadzieję, czy potrafi zmierzyć się z doświadczeniem izolacji, lęku, heroizmu, bezradności? Opisane już zostały wszystkie nasze ludzkie reakcje, choć dotyczyły innych tragicznych sytuacji. Wiemy, że nie znamy siebie, że nie wiemy jak postąpimy w obliczu zagrożenia, że przyzwyczajamy się do zła i próbujemy przetrwać, że niektórzy  będą  walczyć i poświęcać się, podczas, gdy inni uciekną, że będziemy działać wspólnie, choć znajdą się tacy, którzy będą wykorzystywać sytuację dla własnej korzyści.
Czy wszystko już zostało kiedyś powiedziane? 
Nie wiem?
Chyba nabierają sensu dekadenckie rozterki poetów Młodej Polski, egzystencjalne postawy stają się jakimś wyjściem. Może łatwiej przetrwać, gdy wiemy, że bohaterowie A. Camus reagowali tak jak my? Koncerty internetowe, piosenki dają poczucie nadziei.Memy i inne żarty śmieją się bezczelnie z tragicznych i absurdalnych sytuacji, których niestety dostarcza nam również władza. Jednak, czy teraz w tak trudnym momencie dla świata, przemyślenia o sensie egzystencji wielkich twórców, takich jak Kafka, Bułhakow, Szymborska, czy Tokarczuk nie stają się tylko oderwanymi od realiów słowami? Czy kolejny raz nie załamią się uznane systemy filozoficzne? Później, gdy wrócimy, do zwykłego życia, będziemy czytać klasykę wieku dwudziestego pierwszego i wszelakie dzieła dotyczące czasów epidemii, znów będziemy dyskutować o naszych postawach. Oby dla kolejnych pokoleń były to rozważania teoretyczne.  Człowiek szuka chyba wartości, szuka odbicia siebie w słowach innych.
Dziś próbujemy przetrwać przez śmiech i złość, piszemy, tworzymy filmiki, wyśmiewany się, za wszelką cenę uciekamy od poczucia, że nic nie ma teraz sensu. W takich czasach zawsze powstawały teksty dające nadzieję i pomagające przetrwać jak i teksty opisujący smutek i lęk. Jednak inaczej odbierałam pieśni bardów Solidarności, Kaczmarskiego czy Gintrowskiego i wielu innych. Nie, dlatego, że byłam małolatą. Wtedy istniała możliwość konstruktywnego buntu, działania. To była innego rodzaju odwaga, inny sprzeciw, inna nadzieja. Gdy dziś słucham, że „zagramy jeszcze w zielone" nie czuję pewności,   że pandemia kończy się. Te pieśni są dla mnie szukaniem nitki nadziei, przekonywaniem siebie na siłę, że szybko będzie dobrze,wbrew temu, co naprawdę czujemy. Wbrew treści, które przekazują, wyrażają wielki smutek i lęk. Kaczmarski kiedyś dodawał mi siłę i przekonanie, że nasza walka ma sens. Dziś słuchając literackich  słów otuchy, pogłębia się mój niepokój
 i poczucie, że tak naprawdę możemy tylko i aż „robić swoje". Jedni muszą narażać się, bo mają taki zawód lub dokonali takiego wyboru, inni pracują zdalnie, szukają nowej pracy, pomagają innym. Czy to mało? Nie! Taka jest rzeczywistość. Pewnie musimy wierzyć, że będzie dobrze, bo inaczej nie dalibyśmy rady. Musimy mieć cel, nawet jak on przesuwa się w czasie. Może to tylko biologiczny instynkt życia, który ujawnia się też w tekstach kultury. Więc uśmiecham się oglądając kolejny mem na Facebooku, słucham piosenek o tym, że przecież wróci normalność. Czy, ja teraz sama siebie przekonuję, że będzie dobrze?
                                             
kwiecień 2020

Kocham Cię przez ekran laptopa...

Skype nie jest taki sam jak kiedyś. Wspaniale, że możemy rozmawiać, ale to medium jest jeszcze jednym elementem zniewolenia, choć bez Internetu byłoby jeszcze trudniej.  Rozmawialiśmy dawniej  na Skypie, Zoomie Messengerze, ale  dobrowolnie. Zawsze mogliśmy wsiąść do samochodu, wykupić bilet na samolot, by spotkać się
w Realu. Nawet, gdy tego nie robiliśmy, mieliśmy świadomość, że w każdej chwili jest to możliwe.
Więc, przecierając ekran tabletu, mówię bliskiej osobie kocham Cię.
                                                                                                                                       
                                                                                                                                                                                                                                                                                             Kwiecień 2020

niedziela, 29 marca 2020

marzenia w czasach pandemii


Kiedyś...
Pójdziesz do parku
Kiedyś ucałujesz  znajomego, spędzisz czas w Macdonaldzie,
pójdziesz z dzieckiem do ZOO, porobisz babki w piaskownicy.
Kiedyś pojedziesz zapchanym tramwajem, obejrzysz film w kinie, pójdziesz do teatru, do Rossmana, do galerii, na lody, pojedziesz w góry i nad morze.

 Kiedyś wybierzesz się na wagary, będziesz miał dość kolegów z pracy, dość szkoły.
Kiedyś zauważysz słońce, zaplanujesz pojutrze...
                                                                                                               marzec 2020



Przyszłość?

Moje plany sięgały kiedyś miesiąca, wakacji, następnego roku... Jak żyć bez przyszłości ,mając perspektywę tu i teraz? Jak będzie wyglądał świat w lipcu?
Jest druga w nocy. Czytam na Onecie podsumowanie dnia. Jestem zdołowana. W dzień zajmę się pracą, zrobię sąsiadce zakupy i jakoś jest. Najgorzej jest w nocy i rano. Boję się o bliskich.

wtorek, 24 marca 2020

Głupie pytania


Gdy czytam o Włoszech, jestem przerażona,wpadam w panikę. Wierzę w naukę, ale natura na razie nas pokonuje . Cały świat stał się inny. Liczy się tylko ocalenie. Jak przetrwać…? Jak mieć nadzieję….? 

W pewnym momencie wpadłam w panikę. Sprawdzilam kolejne wypracowania, wyszłam z psem, sąsiadce zrobiłam zakupy... . Czasami daję głupie pytania: Czy będzie kiedyś normalnie?, Czy zobaczę dzieci?, Czy pojadę w góry….? Wiem, że nikt mi nie odpowie, ale podświadomie, chcę usłyszeć słowa nadziei.

Koronawirus a demokracja

Obawiam się konsekwencji społeczno-politycznych. Obawiam się powrotu świata antydemokratycznego. Gdy wszystko wróci do normy, czy wróci wolność? Czy nie będziemy znów zamknięci, zniewoleni ?

sobota, 21 marca 2020

Wirtualna normalność


Wirtualna normalność

Na chodniku odsuwamy się od siebie, patrzymy podejrzanie, może to chory myślimy, może nosiciel, myję klamki, produkty kupione w sklepie, do sąsiadki nawet nie wchodzę, podaję jej tylko zakupy z apteki, patrzę przez okno... pusto, ktoś tylko chodzi z psem. Wracam do smartfona. Patrzę, kto jest na Messengerze, przeglądam socjal media. Szukam wirtualnego znaku życia.

Świat wirtualny stał się jedynym dostępnym, jedynym, gdzie jeszcze próbują żyć resztki normalności. Przecież praca też jest wirtualna. Nie widzę reakcji uczniów, nie widzę radości w oczach, ani znudzenia, czasami z kimś porozmawiam na messengerze. Ów szklany wizerunek musi wystarczyć.

Zarzucano nam ,że upadają relacje w Realu... To prawda, dużo czasu spędzaliśmy w necie, ale to był czas dobrowolny, oprócz tego żyliśmy w świecie niewirtualnym. Internet był jego składnikiem. Niektórzy uzależnili się, tak jak uzależnili się od papierosów, alkoholu, narkotyków, pracy .Teraz Internet jest jedynym, co nam zostało ... Nie wystarcza, nie zastąpi widoku bliskiej osoby, koleżanki
z pracy. Dobrze, że jest. Nie wyobrażam sobie dziś funkcjonowania bez netu

Przeraża mnie świadomość braku wpływu na przyszłość. Nie wiem co będzie za miesiąc, nie wiem kiedy będzie normalnie. Wyszłam z psem, na ulicy było sporo ludzi. Kiedyś pewnie nie zauważyłabym ich. Przeszłam na drugą stronę. Potrzebowałam głupiego dżemu. Weszłam do sklepu.Za dużo osób. Wyszłam.
U weterynarza zabrali psa do gabinetu. Nie mogłam wejść z nim jak zwykle. Rozmawiałam
 z dziećmi… na Skypie.
Patrzymy teraz na siebie nie jak na ludzi ,ale jak na potencjalnych nosicieli śmiercionośnego wirusa 
.Więc, patrzę przez okno  na ledwie żywe miasto, na budzącą się wiosnę, na .pierwsze liście