- Jesteś świtem, dzwoni budzik od
razu zjawiasz się!
-Może jakieś cześć, dzień dobry?
-Nie drwij. Najchętniej
przegnałabym Ciebie!
-Ale nie robisz tego!
-Bo, bo nie umiem…
-Mnie nie tak łatwo pozbyć się.
Poza tym teraz jestem ja i ty , przecież , tak nie jest źle
-Bo nikt o nas nie wie?
- Bo póki jesteśmy tajemnicą ,
możemy koegzystować. Kwestia przyzwyczajenia.
-Nie wiem, Może…? Mam wrażenie ,
że drobny znak jest w stanie Ciebie przywołać. Przychodzisz, choć nic nie
zmienia się… przychodzisz i dręczysz… tak bolisz, że nie mogę wytrzymać…
- Dziś poszłaś pobiegać. Byłem z
Tobą, ale zdrzemnąłem się…
-Tak, gdy biegałam, miałam
wrażenie, że ciebie pokonuję, zostawiam w tyle … Dziękuję. Za to, że
odpuściłeś, choć na chwilę. Ale, gdy jesteś obok, nie mam siły na nic…dopóki
jesteśmy tylko we dwoje, zniosę pewnie Ciebie, przywyknę, tylko będę marzyć o
ranku pełnym słońca, ranku oczekiwanym, o błogim lenistwie, chęci
pospania piętnaście minut dłużej…
= Idę już, ale wrócę .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz