Zaproszenie na ślub
Irytuje mnie pseudo sarmacka
tradycja , pozerstwo , traktowanie tego dnia w sposób komercyjny.
Byłam uczestnikiem ciekawej
dyskusji na ten temat. Ciekawej ,
ponieważ niby ważnego dnia w życiu pary dotyczyła, nikt nie poruszał tematów
związanych z uczuciem, z przyszłością. O czym rozmawiano? O pieniądzach. Jak zaprosi
się dużo gości, każdy da co najmniej po dwie,trzy stówy, zwróci się impreza i zostanie
na meble na przykład. Komercja zdominowała plany młodych i rodziny. Ciekawe,
czy jeszcze pamiętają, dlaczego chcą się pobrać? Co ma zrobić gość, który nie może dać kasy? Nie przychodzić? Nie ma
nic przeciw hucznym weselom, jeśli młodzi , powtarzam młodzi chcą tak bawić się i jeśli stać ich na to.
Podobał mi się ślub pewnej pary.
Cichy . Najpierw obiad dla rodziców i świadków, następnego dnia spotkanie ze
znajomymi. Nikt nie sypał kasą. Nikt nie zbierał kasy. Rodzice przecież
wspierają cały czas, nie tylko tego jednego dnia. Znam młodych ludzi, którzy
wspierają się, realizują swoje cele mimo trudności finansowych, np.: facet
pracuje i studiuje zaocznie, dziewczyna uczy się dziennie. Musi im starczyć na
wynajęcie mieszkania. Taki model pojawia się często. Jeden z moich byłych
uczniów niedawno opowiadał o żonie studiującej dziennie polonistykę. Sam jest
kucharzem. Znam parę , która miała bajkowe romantyczne wesele, przejazd
dorożką, kwiaty…ale oni tego naprawdę chcieli. Wspomnę jeszcze , że zaręczyli
się na górskim szlaku. Nie wiem, czy dostawali pieniądze, możliwe, że tak, ale
wesele organizowali dla siebie, aby uczcić ten niezwykły dzień, a nie po to by
pokazać się, nie planowali ile zarobią n imprezie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz