"Seksmisja" to -znany film,
komedia. No właśnie, czy na pewno tylko komedia?
Oglądałam go w czasach smutnych, szarych,
zniewolonych i pewnie, dlatego widziałam podteksty, których nie odczytałbym
dziś. Podziemne państwo, zmanipulowane, posłuszne kobiety, i najgorsza z nich
Ekscelencja, która, kobietą wcale nie jest, przypominały ustrój totalitarny,
ucieczka na ziemię, do, świata normalnego, zwyczajnego - ucieczkę do wolności,
pozbycie się kajdan. Co z Ekscelencją? W komunizmie też najwięcej kłamali, ci,
którzy znali prawdę! Dlaczego? Gdy pisałam o siedemnastym września na
klasówkach z historii, nauczyciel nie porozmawiał ze mną uczciwie? Gdyby
powiedział, że nie może inaczej, może bym zrozumiała? A tak, o mały włos
byłabym niedopuszczona do matury. Celowo pisałam bzdury, bo skoro nieprawdy nas
uczyli, uważałam, że te mogę wymyślać różne rzeczy. Nauczyciel rozchorował się
przed maturą. Pytała mnie inna nauczycielka, zdziwiona, że jestem zagrożona.
Nigdy później, tak nie umiałam historii. Bunt też jest motywacją do nauki.
A "Seksmisja" - kojarzyła mi
się z ze znaną książką Orwella i Wielkim Bratem ( Rok 1984), która też
wtedy krążyła tylko w drugim obiegu. Zaś, dziś czytam o kolejnych oskarżeniach
Wałęsy -człowieka, który przyczynił się do tegoż mogę o tym wszystkim pisać na
blogu. Mam dosyć Bolków i tajnych teczek. Może też mi ktoś założył takie akta?
Przecież nigdy do końca nie wiedzieliśmy, z kim rozmawiamy, z kim pracujemy?
Nie wiem, czy koleżanka, która chwaliła sie działalnością opozycyjną,
rzeczywiście, była działaczką. Mogła być mitomanką ryzykującą aresztowanie,
mogła być specjalnie podstawiona i donosić. Żal mi Wałęsy...Człowiek, który
zmienił Europę, w wywiadzie mówi, że nic nie osiagnął.Wstyd mi przed światem,
że tak traktujemy bohaterów
2009 r..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz