sobota, 21 marca 2020

zdalne nauczanie wczasie pandemii

Dzień trzeci

Pracuję, sprawdzam prace, dużo, bardzo dużo prac. Wszyscy piszą , jakby bali się ,że nie zdążą.
Ja sprawdzam , jakbym bała  się, że nie zdążę, że coś się stanie...

Mija dzień..
Czytam informacje, boję się... Zmarła czwarta osoba, prawie 160 zakażonych. Przelewam kasę na zakup słoików. Gotują zupy dla personelu i starszych ludzi. Powinnam zgłosić sie, gdzieś do wolontariatu. Jak tęsknię za dziećmi...Kiedy ich zobaczę? Czy zobaczę?
 
Dzień czwarty

Pracuję, pracuję. Wysyłam uczniom zadania, szykuję im materiały. Póki pracuję  jest ok. Przychodzi wieczór i poczucie realizmu.
Nie można przewidzieć przyszłości, nie można nic zaplanować. Żyjemy z dnia na dzień. Można pracować, robić swoje... jedynie to ma sens.
Kiedy zobaczę dzieci z wnusiem? Kiedy normalnie zrobię zakupy? Kiedy bez lęku wyjdę z psem? Kiedy pójdę do pracy i zobaczę swoich uczniów? Kiedy nie będę się bać o bliskich ,o siebie? Kiedy...?

Tydzień
Coraz gorzej znoszę epidemię. Pracuję całe dnie, tworzę materiały, karty pracy,...Nie wiem kiedy zobaczę dzieci i wnusia .To tylko kilkanaście przystanków. To jakby inny kontynent. Jest sobota rano . Siedzę na stoliku w kuchni. Nie szykuję się do pracy. Nie pójdę na siłownię, bo już nie mam rękawiczek jednorazowych. 5 minut z psem i to wszystko.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz